Kilka słów o jaskiniach gdyńskich
Radosław Paternoga
Nie wszyscy zapewne wiedzą o tym, że w Trójmieście są jaskinie. Nie były one dotychczas wzmiankowane w literaturze, nie ma też stuprocentowej pewności, że są to obiekty naturalne. Obie jaskinie położone są w obrębie klifowego brzegu na terenie Gdyni. Poniżej przedstawię ich krótkie opisy.
Jaskinia Goryla.
Otwór jej znajduje się w lewym orograficznie zboczu jednej z dolinek rozcinających brzeg klifowy. Dolinka znajduje się na wysokości Szpitala Morskiego, jest ona charakterystyczna ze względu na obecne w niej studzienki kanalizacyjne. Łatwo do niej dotrzeć posuwając się od Bulwaru w Gdyni w stronę Gdańska. Wspomniana dolinka ma swój wylot tuż za ostatnim betonowym falochronem na plaży. Zwiedzanie jaskini nie jest trudne, jednak przez cały czas trzeba się schylać. Ściany i strop są niezbyt mocno zwięzłe, i z tej przyczyny należy podejść do zwiedzania jaskini z ostrożnością. Jednak unikanie walenia z całej siły w strop powinno zapobiec niebezpieczeństwu oberwania się czegokolwiek.
Jaskinia Śpiącego Szweda.
Otwór znajduje się kilkaset metrów na południe idąc od mola w Orłowie, w słabo zaznaczającej się dolince rozcinającej porośnięty lasem klif. Obecnie dostępny jest jedynie jeden z otworów. Drugi uległ zawaleniu kilka lat temu. Głównym punktem jaskini jest salka umiejscowiona tuż za otworem. Salka jest na tyle obszerna, że można w niej stanąć. Nieco ciasny jest otwór oraz korytarzyk biegnący w kierunku zawalonego otworu. Ściany i strop są zbudowane z gliny i wyglądają na solidnie spojone. Należy przestrzec jednak przed próbą przejścia zacisku usytuowanego w pobliżu zawalonego otworu, gdyż grozi to niebezpieczeństwem oberwania się stropu.
Do zwiedzenia obu jaskiń nie potrzeba specjalistycznego sprzętu grotołaza. Obie jaskinie są oczywiście poziome. Ciuchy do przebrania należy wziąć jedynie w okresie, kiedy w jaskini może być wilgotno.