Z archiwum K
Na pewno niewielu już pamięta pierwszy numer Klamecjusza.
Ukazał się on pod koniec października 1992 roku.
W tym roku nasze pisemko będzie obchodziło więc piąte urodziny.
Pierwszy Numer to prawdziwa historia. Można tam znaleźć newsy typu:
- "
Rutki Patenciarz, czyli Sławek Ciechanowicz,
jako trzeci przeszedł Chatkę Puchatka
VI.4/4+
"
- "
zupełną rewelacją jest jednak ubezpieczenie
przez Patenciarza
i Kubę Rozbickiego drogi Młoty
cztery spity zapewniają zupełnie przyzwoitą asekurację
"
- "
Lato Muminków w Rutkach, które samotnie pokonał
Jakub Rozbicki
"
- "
warto zauważyć kolejne (już trzecie)
przejście Jednej Dziurki
VI.2/2+ bez asekuracji. Dokonał go
Rafał Firczyński na początku października
"
- "
Na Wieży Bartosa przybyła kolejna droga klasyczna.
Aż tu nagle sheeet dłuta Piotra Potaża
ma trudności około VI.4
i jak na razie ani jednego przejścia w ciągu
"
Był to rok, w którym Patenciarz, Rafał Firczyński,
Medżik Tedżik Chyliński i Lechu Martyński
kończyli razem u Zbyszka Wacha kurs skałkowy.
Murkiem, który przeżywał swój renesans była Wieża Bartosa na Przeróbce,
a na Elektrycznym Zanik zalepiał gipsem chirurgicznym
klamy na Małgorzęchach,
które potem Patenciarz ponownie pokuwał.
Niewątpliwie hitem tamtego numeru Klamecjusza był wiersz napisany
przez Piotra Potaża, który pozwalamy sobie zamieścić
ponownie, bo na pewno jest tego wart.
Lokomotywa
na trasie Wrzeszcz-Kartuzy przez Brętowo
Stoją pod Murkiem z butelką piwa,
Ciężcy, ogromni i pot z nich spływa
DROGA ich wzywa.
Stoją i sapią i woreczkują,
Żar z przeogromnych buł emitują
UCH te trudności!
UCH te trudności!
Już ledwo sapią, już ledwo zipią,
Wciąż na VI.4 złym okiem łypią.
Ósemki do wsporków podoczepiali,
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali;
I pełno plotek o każdym chwycie:
W jednym jest obło, w drugim wymycie,
A w trzecim? Członkowie SKTJ
do pracy nad nim zaprzęgli młot;
A czwarta klama pełna jest błota;
Piątą dłutem czyściła hołota;
Szóstą jest dziurka o! jaka mikro!
Stracić palucha byłoby przykro;
Siódmą zaś klamą straszliwa brzytwa;
Z ósmą krwawa odbędzie się bitwa;
W dziewiątej kamole, piasek i chęchy;
Z dziesiątej wredne wyłażą rzęchy
A klamecjuszy jest ze czterdzieści,
Nikt nie wie, co się w nich jeszcze mieści.
Lecz choćby przyszło tysiąc atletów,
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I robił nie wiem jakie bajery,
To nie załoją bo to VI.4!
Nagle ON!
Nagle ON!
Para Buch! Buły w ruch!
Najpierw powoli, jak żółw ociężale,
Ruszył najlepszy czytelnik "W skale",
Pociągnął z buły i ciągnie z mozołem,
Z OS-a, nie znając, śmiało i "z dołem".
Z klamy do worka z magnezją czym prędzej,
I zipie i rzęzi, łomoce i pędzi,
A dokąd, a dokąd, a dokąd? Na szczyt!
Za klamę, za dziurkę, za brzytwę, za nit!
Gładko tak, lekko tak, bez wpinek w dal,
Przyłożyć niutona! Nie lina, nie stal!
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto go tak pcha?
Że pędzi, że rzęzi, że bucha buch-buch?
To szkoleń kursowych KWT jest duch!
I gna go i pcha go i wspinacz nie jarzy,
Gdy słowa spokojne z ust płyną lekarzy.
|