|
Agata Kryk
Letnie impresje
A jednak
wbrew moim dotychczasowym przekonaniom okazuje się,
że wspinanie się z chłopakami dobrze czasem wpływa
na osiągnięcia sportowe dziewcząt!
W Podlesicach spędziłam dwa upalne tygodnie lipca
w towarzystwie czołowych pakerów naszego światka.
Rezultaty? Przy bacznej asekuracji, technicznych
i bularskich podpowiedziach Wojtka W. oraz nader oryginalnych,
dopingujących okrzykach Wojciecha L. (Ach, Wojtku, jak Ci DZIEKUJĘ!),
poprowadziłam między innymi Zacięcie Jarzębinki
na Wodnej Skale (VI.1+),Płytę Szymandery
(VI.2 pierwsze w życiu)
i Lewą Pilchówkę (VI.1).
Uwierzywszy w swoje własne niepohamowane siły rzuciłam się
na prostowanie Prawej Pilchówki (VI.2+),
ale kontuzja dwóch kluczowych palców udaremniła mi ten wyczyn.
Ledwo zażegnałam kontuzje końcówek kończyn górnych
(Butapirazol OK!),
skręciłam kostkę wyszukując wzrokiem co ciekawszych dróg
w cudownej dolomitowej ścianie Civetty
notabene drugiego dnia pobytu TAMŻE.
Nic więc nie wyszło z ekskluzywnego wspinania czysto kobiecego
(Agnieszko! w przyszłym roku obiecuję
nie kontuzjować swego ciała!).
Sezon letni zakończyłam samotnym
(przecież wszyscy znajomi się wspinali!)
wyjazdem we wrześniowe Tatry Zachodnie (Och!),
ciesząc swe oczy widokiem złocistych traw.
|