murki.pl
  Info | Mapa | Topo | Ogłoszenia | Archiwum | Zdjęcia | Forum | Zaloguj | Kontakt

[ 8 czerwca 2002, Jerzy Kubinski]

Jak ubezpieczyć drogę

Ringi czy spity? Jakiego użyć sprzętu, ile to kosztuje? Mały poradnik dla początkujących ekiperów.

Rys. 1. Wiercenie otworu pod ringa.
  Rys. 2. Wiercenie otworu pod ringa za pomocą Rocpeckera.
  Rys. 3. Oczyszczanie otworu dmuchawą.
  Rys. 4. Umieszczanie dozownikiem kleju w otworze.
  Rys. 5. Umieszczanie ringa w otworze. Należy w miarę możliwości nie brudzić ucha ringa klejem, ucho powinno być ustawione pionowo.
  Rys. 6. Plakietki RAUMER. Punkt, w którym wieszany jest karabinek powinien się znajdować w osi śruby (pod śrubą), tak jak plakietka z prawej.
  Rys. 7. Spit produkcji firmy SPIT z trzpieniem zewnętrznym i koronką do wiercenia otworu.
  Rys. 8. Kotwy segmentowe HILTI HST (u góry) i HSL (na dole). Maksymalne obciążenia kotew HST M8 to ok. 18 kN, a HSL M8 — ok. 25 kN (w betonie o wytrzymałości na ściskanie 50 N/mm²). Zdjęcia kotew pochodzą ze stron HILTI.
  Rys. 9. Od góry: Rocpecker (PETZL) z wiertłem SDS, ring RAUMER 80 mm, plakietka RAUMER, spit HILTI HKD-S M10 x 40 i śruby M10 (15 mm).
  Rys. 10. Zestaw HILTI do mocowania kotew wklejanych. Od góry: pompka (dmuchawa) do wydmuchiwania zwiercin, dozownik kleju (tzw. pistolet), mieszacz (przedłużenie pistoletu służące do mieszania dwóch składników kleju i umieszczania kleju w otworze) i szczotka do oczyszczania otworu.
  Rys. 11. Lekka wiertarka udarowa (młotek) z udarem pneumatycznym (ATLAS COPCO PHE 26 R).
  Rys. 12. Przygotowanie otworu do osadzenia ringa (wg Podręcznika techniki zamocowań HILTI). 1: wiercenie otworu o głębokości wklejanego ringa, 2: usuwanie zwiercin szczotką, 3: usuwanie zwiercin dmuchawą, 4: umieszczanie w otworze kleju.
Zwierciny powinny zostać usunięte jak najszybciej, najlepiej bezpośrednio po wywierceniu otworu.

 

Stałe punkty asekuracyjne można umownie podzielić na haki, spity i ringi. Ponieważ haki same w sobie stanowią bardzo obszerny temat i w ostatnich latach są sporadycznie osadzane w skałkach (w polskich skałkach obowiązuje nieformalny zakaz ich osadzania), w tym tekście omówione zostaną wyłącznie spity i ringi.
Tekst powstał w oparciu o (skądinąd niewielkie) doświadczenia, które zebraliśmy z Piotrem Szucą i z pewnością nie jest „Biblią Ekipera”. Prawdopodobnie jednak okaże się przydatny osobom, które planują ubezpieczanie dróg, a nie wiedzą od czego zacząć.

Spity

Potoczna, przyjęta wśród wspinaczy nazwa spit pochodzi od nazwy francuskiej firmy SPIT. W budownictwie w Polsce zamiast o spitach mówi się najczęściej o kotwach (mechanicznych, rozporowych) lub tulejach kotwiących. Wycieczka do któregoś z popularnych dostawców tego rodzaju sprzętu połączona z zapytaniem „Czy mają państwo spity?” może się skończyć dłuższym kazaniem na temat polskiego nazewnictwa budowlanego.
Tłumacząc najprościej, spity to mocowane mechanicznie (tj. bez użycia kleju) kołki metalowe składające się z nagwintowanej i ponacinanej przy końcu tulei oraz metalowego trzpienia w kształcie stożka. Po umieszczeniu kotwy w przygotowanym otworze, trzpień wbija się w środek tulei, powodując jej częściowe rozprężenie i zamocowanie.
W praktyce spitami nazywa się wszystkie stałe punkty asekuracyjne wyposażone w plakietki (nawet wklejony w ścianę nagwintowany pręt z przykręconą za pomocą nakrętki plakietką — nie mający prawie nic wspólnego z kotwami mechanicznymi).

Najprostsze spity, oprócz długości i średnicy, różnią się między sobą sposobem umieszczenia metalowego trzpienia, a co za tym idzie — osadzania.
W większości spitów dostępnych w sprzedaży trzpień umieszczony jest wewnątrz tulei. Rozwiązanie to ma dwie zalety: zabezpiecza trzpień przed zgubieniem (wewnątrz kotwy dodawany jest zazwyczaj plastikowy kołnierz ochronny) i pozwala na osadzanie spita w otworach wywierconych zwykłym wiertłem (tj. nieco głębszych pośrodku, tam, gdzie wiertło ma maksymalną długość).
W przypadku spitów z trzpieniem zewnętrznym najpierw wsuwa się do przygotowanego otworu trzpień, a potem kotwę — istotne jest, aby tylna ściana otworu była prostopadła do osi spita. Pionową ścianę otworu uzyskuje się za pomocą samego spita, którym pogłębia się otwór przygotowany wiertarką (można też oczywiście wykonać cały otwór za pomocą spita, przy czym w betonie lub granicie „zużywa się” w czasie takiej pracy 2–3 spitów).
Osobną grupę stanowią tzw. kotwy segmentowe, w których trzpień nie jest wbijany tylko wkręcany w tuleję. W tego rodzaju kotwach nagwintowana końcówka jest wyprowadzona poza otwór (na zewnątrz ściany) — zamiast śruby do mocowania plakietki używa się wtedy nakrętki.

Sam spit nie zapewnia asekuracji, dopóki nie zostanie do niego przykręcona plakietka. Jest to jedna z najpoważniejszych wad spitów — plakietki są nagminnie kradzione. Do mocowania plakietek używa się śrub o dużej wytrzymałości na ścinanie (zazwyczaj o długości 15 mm), a przed kradzieżą plakietki można się próbować zabezpieczyć zaokrąglając brzegi śruby lub zaklejając otwór (w przypadku śrub imbusowych). Niemożliwe do kradzieży (bez zniszczenia) są też plakietki spitów Long Life (PETZL), gdzie plakietka jest na stałe połączona z kotwą.

Najpopularniejsze spity to kotwy M10 x 40 mm (np. HILTI HKD-S, śruba o średnicy 10 mm, 40 mm długości kotwy), chociaż np. w Rutkach część spitów to kotwy M8 x 30 mm. Zalecane obciążenie tego rodzaju punktów to — w zależności od średnicy kotwy — zaledwie kilka kN (dane dla betonu wg HILTI i SPIT), czyli mniej więcej tyle co otwarty karabinek. W rzeczywistości w przypadku krótkich kotew wytrzymałość punktu zależy w dużym stopniu od jakości skały. W betonie o wytrzymałości na ściskanie rzędu 50 N/mm² (wytrzymały beton) maksymalne, niszczące obciążenie podłużne kotwy HKD-S M10 x 40 mm wynosi około 15 kN, a wytrzymałości kotew segmentowych (dużo droższych od „zwykłych” spitów) są porównywalne z ringami.

Otwór na spit musi mieć taką średnicę jak osadzana kotwa. Rzadko obecnie spotykana spitownica to uchwyt z nagwintowaną końcówką, do której przykręca się spit zakończony koronką ząbków do wiercenia. Do ręcznego wiercenia otworów pod spity nie wyposażone w „ząbki” (tego rodzaju spity są tańsze i łatwiej dostępne) można użyć Rocpeckera, w którym do uchwytu mocuje się zwyczajne wiertła SDS. Spity nie wymagające głębokich otworów osadza się relatywnie szybko i między innymi dlatego bywały one wykorzystywane w górach — do asekuracji i na drogach hakowych.

Ringi

Podobnie jak spit, ring jest określeniem wspinaczkowym, stosowanym do nazywania dłuższych (8–25 cm) kotew z koluchem. Ringi w Polsce osadza się obecnie przeważnie na kleju (klej akrylowy lub na bazie cementu, kotwy wklejane), a rzadziej na paskach ołowiu. Ponieważ od pewnego czasu sprzedawane są w Polsce oryginalne, solidne ringi produkcji renomowanych firm, coraz mniej dróg wyposażanych jest w ringi „domowej roboty”, wykonanych z prętów często nieznanego pochodzenia i jakości.

Otwory pod ringi wymagają nieco więcej pracy niż w przypadku spitów. Przede wszystkim — są głębsze (rząd 10 cm), wiercone nieco skośnie w dół (a nie prostopadle do ściany) i mają większe średnice (dla najczęściej stosowanych ringów o średnicy 10 mm wierci się otwory o średnicy 12 mm). Ucho ringa powinno całą powierzchnią dotykać ściany. Dodatkowo w płaszczyźnie ucha ringa wykonuje się pionowy rowek, w który wsuwa się część ucha ringa przylegającą do ściany. Wspomniany rowek nie może być zbyt głęboki, żeby nie utrudniał ew. przesuwania liny przez ucho i nie utrudniał wpinania karabinka.

Każdy ring jest przeznaczony do stosowania z odpowiednim klejem. We Frankenjurze np. dużo jest ringów produkcji STUBAI (podobne produkuje KONG), osadzanych na szybkowiążącej zaprawie klejowej RACOFIX 2000 (w Polsce odpowiednik tego rodzaju zaprawy do mocowania kotew produkuje m. in. ATLAS), natomiast w polskich skałkach przeważają ringi produkcji firmy RAUMER osadzane na „żywicy” (kleju akrylowym) HILTI HIT HY-150. Oba wspomniane kleje nie wymagają suchego otworu, za to raczej dodatniej temperatury (min. +5° C w przypadku zaprawy cementowej; w przypadku HY-150 temperatura podłoża może być poniżej zera, ale ładunek musi mieć min. +5° C).
Po wywierceniu i oczyszczeniu otworu ze zwiercin umieszcza się w nim klej (najwygodniej za pomocą specjalnego pistoletu — tak, aby wypełniać otwór poczynając od tylnej ściany ku wylotowi), a następnie kotwę. Można się spotkać z zaleceniami (nawet kilkudziesięciokrotnego) obracania kotew przy wkładaniu, tak, aby równomiernie wymieszać klej i rozprowadzić go po powierzchni ringa. Czas wiązania kleju zależy od temperatury, w przypadku wspomnianej żywicy HY-150 jest to 30–90 minut.

Popularne, stosowane w Polsce ringi RAUMER mają wytrzymałość rzędu 25 kN. W czasie testów dla PZA osadzony w betonie ring obciążony dopuszczalnym obciążeniem ani drgnął, a po przekroczeniu 25 kN — rozgięło się ucho. W przypadku ringów jedynym zmartwieniem ekipera bywa marna wytrzymałość skały (dlatego ringi osadzane przez PZA na Jurze mają na wszelki wypadek dospawane końcówki — są przez to o 10 cm dłuższe).

Wybór miejsca do osadzenia

Temat w jakich odległościach od siebie i w jakich miejscach osadzać stałe punkty asekuracyjne należy wśród wspinaczy do najbardziej drażliwych. Według jednych przeloty należy umieszczać tylko tak, żeby nie można się było na drodze zabić (albo, żeby było to bardzo trudne przy zachowaniu zdrowego rozsądku), zdaniem innych — na tyle gęsto, aby ewentualny lot nie przekroczył metra czy dwóch. Jedno jest pewne: nigdy nie jest tak, że zadowoleni są wszyscy, a wybór kompromisu należy do ekipera.

Najważniejsze na drodze są te z wpinek, które mają za zadanie nie dopuszczenie do lotu do samej ziemi. W praktyce w „rozsądnej” odległości od ziemi umieszcza się pierwszy przelot, następnie stosunkowo blisko — drugi i dalej już według uznania, pamiętając o zapewnieniu bezpieczeństwa. Umieszczenie punktów asekuracyjnych zbyt gęsto może doprowadzić do tego, że niektórzy wspinacze — czując się bezpiecznie — będą omijać przeloty nie wpinając się w nie. Z tego względu wpinki nie powinny stanowić o trudnościach drogi, ewentualnie z wyjątkiem dróg kończących się wpinkami (np. w okapie). Odległości między wpinkami można — w rozsądnych granicach — dostosowywać do trudności drogi. Jeżeli droga ma dajmy na to VI.5, a w połowie ściany jest pięciometrowej długości pastwisko o trudnościach V+, to można ten fragment ubezpieczyć bardziej oszczędnie (lub wcale). Większość wspinaczy niespecjalnie przepada też za lakonicznie ubezpieczonymi końcówkami dróg. Zwłaszcza przy przejściach OS na granicy możliwości tego rodzaju niespodzianki są często odbierane jako złośliwość ekipera.

Punkty asekuracyjne umieszcza się zwykle w zbliżonych odległościach w dobrej skale i najlepiej w pobliżu większego chwytu (pamiętając o niższych wspinaczach), tak aby wpinka nie stanowiła o trudnościach drogi. Wybierając miejsce na przelot trzeba pamiętać o długości wieszanego na nim później ekspresa, który w żadnym wypadku nie powinien zasłaniać używanego chwytu lub stopnia. Najlepiej jeśli wpięty w przelot ekspres swobodnie wisi, nie dotykając ściany — co oczywiście nie wszędzie jest możliwe.

Minimalna odległość między dwoma punktami asekuracyjnymi oraz dopuszczalna odległość punktu od krawędzi zależy od rodzaju kotwy. W obu przypadkach bezpieczna jest zazwyczaj długość kotwy pomnożona przez pięć.

Stan prawny. Ringi czy spity?

Najważniejszym kryterium wyboru rodzaju osadzanych punktów asekuracyjnych powinno być zapewnienie bezpieczeństwa wspinaczom. Dlatego też przed zastosowaniem jakichkolwiek kotew trzeba się koniecznie zapoznać z podawanymi przez producenta charakterystykami wytrzymałościowymi. Wiele tanich produktów podejrzanego pochodzenia bywa — delikatnie mówiąc — eksperymentalnej jakości, dlatego też przy wyborze kotew trzeba się dowiadywać o podawane przez producenta dopuszczalne obciążenia. Jeżeli sprzedawca nie dysponuje tego rodzaju danymi, lepiej zrezygnować z zakupu.

Program systematycznego ubezpieczania dróg w Polsce prowadzi od kilku lat PZA. W ramach odbywających się cyklicznie kursów ekiperów wymieniona została już asekuracja w wielu popularnych rejonach wspinaczkowych. Generalną zasadą jest używanie 10-centymetrowej długości ringów RAUMER, przy czym na Jurze ringi te są przedłużane dospawanym, gwintowanym prętem ze stali nierdzewnej. Stanowiska wykonuje się z dwóch ringów połączonych łańcuchem, a ring kotwi się za pomocą kleju HILTI HY-150. W Tatrach PZA dopuszcza używanie spitów Long Life.
Zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 27 listopada 2002 r. w sprawie uprawiania alpinizmu, kwalifikacje „do osadzania stałej asekuracji w terenie skalnym dla celów alpinistycznych” posiadają wyłącznie ekiperzy PZA. W praktyce w ubiegłych latach obowiązywało nieformalne przyzwolenie PZA na ubezpieczanie dróg przez osoby bez uprawnień, jednak z chwilą wejścia w życie cytowanego rozporządzenia RM, osoby instalujące stałe punkty bez uprawnień muszą się liczyć z ewentualnymi „nieprzyjemnościami”.

Ringi czy spity? Ringi, ringi, ringi! Ringi to duża wytrzymałość, możliwość wygodnego zjazdu z każdego przelotu i sól w oku rzezimieszka kradnącego ze ścian plakietki…

Ważniejsze zalety i wady ringów i spitów


RingiSpity

stosunkowo skomplikowane, czasochłonne osadzanie; dużo wiercenia, zalecana wiertarka (głęboki otwór i „rowek” pod ucho)proste i szybkie osadzanie, mało wiercenia

czas, po którym można obciążyć punkt zależy od użytego kleju (min. 0,5 godziny)możliwość obciążenia punktu natychmiast po osadzeniu

temperatura osadzania min. +5° C (w niektórych przypadkach, np. kleju HILTI HY-150 temperatura podłoża może być niższa)osadzanie w (prawie) każdej temperaturze

drogi sprzęt do osadzania (wiertarka, pistolet do kleju)tani sprzęt do osadzania (wystarczy spitownica lub Rocpecker)

prawie niemożliwe do kradzieżykradzieże plakietek

wysoka wytrzymałość na obciążenianiska wytrzymałość na obciążenia (dotyczy najbardziej popularnych, tanich spitów)

 3 potencjalnie wadliwe elementy: kotwa, śruba i plakietka

wygodne zjazdyniewygodne zjazdy z pojedynczej plakietki spita

Ceny

  • Ring: 7 zł (RAUMER, Superstar Inox 80 mm, Arco)
  • Ładunek kleju: 100 zł (na 30–35 8-centymetrowych ringów, HILTI, HIT HY-150)
  • Pistolet do kleju: ok. 500 zł (w zestawie dmuchawa i szczotki do czyszczenia otworów, HILTI)
  • Kotwa M10 (spit): ok. 100 zł (opakowanie 50 szt., HILTI, HKD-S)
  • Plakietka: 7 zł (RAUMER, AMC, Kraków)
  • Rocpecker: ok. 150 zł (PETZL, AMC, Kraków)
  • Przyrząd do ręcznego osadzania kotew (wymaga przygotowanego otworu): ok. 80 zł (HILTI)
  • Wiertarka z udarem pneumatycznym: ok. 1000 zł
  • Wiertarka akumulatorowa HILTI TE 6A z udarem pneumatycznym (akumulator starcza na kilkanaście otworów): ok. 7000 zł
  • Wypożyczenie wiertarki na 24 godziny: ok. 50 zł (+ kaucja, BOSCH)

Pomocne dokumenty, linki

  • Podręcznik techniki zamocowań HILTI (bardzo porządny, zeszyty 1: kotwy mechaniczne i 2: kotwy wklejane)
  • www.hilti.com (opis produktów, po angielsku i niemiecku)
  • www.spit.com (produkty i technika mocowania, po francusku)
  • www.petzl.com (opis produktów, po angielsku, niemiecku, francusku i hiszpańsku)
  • www.amc.krakow.pl (dystrybutor PETZL i RAUMER w Polsce)
UWAGA. Przedstawione wyżej informacje nie są wyczerpujące. Przed rozpoczęciem osadzania ringów i spitów należy się zapoznać z instrukcjami użytkowania wykorzystywanego sprzętu i literaturą fachową. Niezbędne jest specjalistyczne przeszkolenie.

 

Opinie

+ DODAJ swoją opinię

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych opinii. Twoja może być pierwsza…
 
 
Na początek strony Strona główna >> Archiwum >> 2002 >> Czerwiec   
 

© murki.pl 2000–2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.

poczta@murki.pl